Zabudowa miast wciąż pełna chaosu
Mimo niewątpliwego rozmachu inwestycyjnego i rosnących nakładów na poprawę infrastruktury, polskie miasta wciąż zdecydowanie ustępują wyglądem aglomeracjom zachodnioeuropejskim.
W krajowym krajobrazie architektonicznym dominują z jednej strony ogromne blokowiska, w których często mieszka kilkadziesiąt tysięcy osób, a z drugiej rozwlekłe osiedla domków jednorodzinnych. Jest jeszcze ścisłe centrum, które przynajmniej w założeniu ma pełnić rolę wizytówki miasta.
Wydawałoby się, że od początku lat 90, wygląd wielu starówek uległ znacznej poprawie, jednak jest to wrażenie dość mylne. Jeśli niesforny turysta zapuści się w jakimkolwiek mieście tylko kilka metrów dalej od rynku zobaczy zapuszczone kamienice i brudne podwórka pełne drewnianych garaży i budynków gospodarczych. Charakterystyczny, szczególnie dla lat 90-tych, pęd za nowymi inwestycjami i rozwojem sprawił, że ten bałagan architektoniczny spotęgowaliśmy jeszcze bardziej.
Zdaniem architekta, a jednocześnie wykładowcy na Wydziale Architektury Politechniki Wrocławskiej dr Romana Rutkowskiego przyczyn takiego stanu rzeczy jest kilka - To miedzy innymi brak dojrzałości polskiego społeczeństwa, które nie do końca odreagowało szarość i prostopadłościenność lat 70 i 80-tych, ale także brak świadomej polityki urbanistycznej, dobrego prawa i wizji, jaką powinni mieć urzędnicy decydujący o zagospodarowaniu przestrzeni miejskiej. Winą za taki stan rzeczy należy obarczać także architektów nie rzadko kierujących się w swojej pracy zasadą: zrobić - zarobić - zapomnieć - dodaje Rutkowski.
Naprawmy to, co zostało
Na szczęście to, co było przedmiotem naszego zaniechania jeszcze kilka lat wcześniej, próbujemy powoli naprawić. Swoje podejście zmieniają także niektórzy inwestorzy, upatrując w budowie atrakcyjnych i nowoczesnych budynków szansę na przyciągniecie potencjalnych klientów. Taki cel stawia sobie m. in. spółka Wings Properties, należąca do międzynarodowej grupy kapitałowej Star Enterprise Limited i realizującej budowę innowacyjnego jak na Polskie warunki Hotelu Hilton w centrum Wrocławia.
- W naszą strategię wpisaliśmy budowę obiektów prestiżowych, które mogą stać się wizytówkami miasta - mówi Małgorzata Nowosielska z Wings Properties. Hilton zaprojektowany przez jedną z renomowanych francuskich pracowni architektonicznych jest przykładem tzw. architektury Nowej Formy, która w Polsce jest praktycznie nieobecna, a więc tym bardziej zauważalna.
Tego typu inwestycje, które oprócz funkcjonalności mają dodatkowe walory estetyczne i mogą cieszyć oko mieszkańców wymagają zdecydowanie wyższych nakładów finansowych.
Każde miasto ma jednak swój pomysł na budowę marki i poprawę nadszarpniętego wizerunku. W Łodzi postawiono na zagospodarowanie XIX wiecznych fabryk. Przybywa loftów, a turystów ma przyciągać centrum kulturalno-rozrywkowo-handlowe Manufaktura. Po modzie na rewitalizację starych obiektów polskie miasta rozpoczęły także wojnę na wieżowce. W ciągu kilku lat wzbogaci się o nie m.in. Trójmiasto i Wrocław i Poznań, a w dłuższej perspektywie także inne ośrodki.
Jednak brak dobrego prawa, które regulowałoby także niearchitektoniczne elementy przestrzeni sprawia, że sąsiadują one z wątpliwej urody butkami z hot-dogami, ulicznymi targowiskami i setkami bilbordów reklamowych. Ale czy takiego widoku z okna oczekują kupujący nowe i drogie mieszkania, czy apartamenty? Błędy naszego pokolenia z pewnością oglądać będą nie tylko nasze wnuki, ale nawet pra- i praprawnuki.
Źródło: inplusPR
projekty domów







